poniedziałek, 15 grudnia 2014

Just one night

Ostatnie kilka dni rozpływa się w niejasnych wspomnieniach. Bliscy ludzie są nagle całkiem obcy, a ci prawie nieznani tak dobrze mnie rozumieją.

Przecież to wcale nie jest aż takie trudne, po prostu jestem szalona. Czy ktoś z nas nie jest? Powinniśmy mieć odwagę żeby się do tego przyznać.

Kolejne łyki wódki jakoś nie spłukują z gardła wspomnienia tej ostatniej szklanki whisky, ale jest już prawietakjakpowinnobyć, jest już prawie dobrze.

Nie mogę pozbyć się przekonania że to Oni się mylą, Oni wszyscy, że wcale nie ceny mieszkania i dobra praca są jedynymi tematami do rozmów. Pozwólcie mi porozmawiać o muzyce, opowiedzieć o zachodnim wietrze ostatniej podróży, pozwólcie mi nie zgasić tego co jeszcze się we mnie tli.

Dajcie mi dojść do głosu.

Ale są już tylko dyskusje i muzyka, która mnie zagłusza, i zbyt dużo dymu z papierosów i zbyt wiele obcych marzeń, rozpływająch sięw zimnej wódce prosto z balkonu.

Nie chcę, tak bardzo nie chcę przestać. być.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz