w środku.
Byłam już w tak wielu miejscach, byłam taka odważna, taka pewna.
I nagle mój wszechświat zaczyna się ograniczać do mojego łóżka, do mojej ostoi, do mojego jedynego mieszkania, z daleka od telefonów, maili, innych ludzi, załatwiania spraw.
Więc... Beksiński?
Im szybciej pędzimy tym szybciej wypadamy z torów, tym szybciej tracimy przytomność, tym szybciej się spalamy, a im wolniej... im wolniej? co wtedy?
Rozpływam się.
Fuj, to takie obrzydliwe. Ale im dłużej to robię, tym mi dalej do tego kim kiedyś byłam.
Stopniowe Wytracanie Prędkości.
Już
Prawie
Znikam.