wtorek, 30 grudnia 2014

god is an...

Rozszarpuję się pazurami i tak bardzo, tak bardzo pragnę krwawić.

Ale na moich palcach jest tylko sól.

Mam między dłońmi tyle nowych możliwości, a wybieram tylko drogę w dół. W jedynym słusznym kierunku.

Zrobiłabym wszystko.

Nie chcę umierać powoli, jeszcze nie teraz.

Pozwólcie mi.

Pozwólcie umierać za szybko.



czwartek, 25 grudnia 2014

no... lo... soy...

Nie lubię
dziewczyny z mojego lustra.

Ma kwaśne włosy i mokrą skórę, woda zatrzymuje się na drobnych piegach.

Dziewczyna z mojego lustra ubiera się elegancko i skromnie, na czarno, jak dziewczynka z dobrego domu.

Jest starsza ode mnie.

Skóra pod jej oczami pęka od nadmiaru fałszu i żelaza.

Czerwona lawa jej umysłu zastygła i już nie umiem jej ruszyć.

Już nie umiem rozmawiać
z dziewczyną z mojego lustra.

Nie śmieje się z moich żartów a moje łzy jej nie poruszają. Wzrusza ramionami i przymyka oczy z ironią, jest tak sarkastyczna że czasem mam ochotę opleść jej bladą szyję dłońmi i zacisnąć je, jak najmocniej.

Zazwyczaj proszę o to kogoś innego, ale to wcale nie karze tamtej dziewczyny, tamtej dziewczynie jest przyjemnie, ona lubi takie rzeczy. Zamyka puste oczy i wije się z rozkoszy.

Nie mam władzy
nad dziewczyną z mojego lustra.

Już dawno temu poszła swoją drogą i teraz siedzi w kącie i patrzy na mnie z odrobią litości, pewnie myśli, że jestem żałosna.

Miotam się i wracam późno do domu. Staram się z nią pogodzić, czytam jej wiersze i puszczam muzykę, w nocy, kiedy jesteśmy same, pieszczę jej ciało, jakby była jedyną osobą jaką kiedykolwiek kochałam.

Ale ona mi nie przebacza.

Dziewczyna z mojego lustra
jest pożądana.

Mówią jej że ma piękne nogi i że chodzi odziana w tango. Mówią że ma takie cudowne oczy.

Ale ona nie pozwala się dotykać, ignoruje te głosy i łyka dym z papierosa, dym, którego ja tak bardzo nie znoszę i dławię się, a ona się ze mnie śmieje. Śmieje się i odrzuca wszystkich mężczyzn i zostaje tylko ze mną, zostajemy same.

Dziewczyna z mojego lustra
podróżuje w samotności.

Lubi być sama i bawi się mną. Lubi ubierać mnie jak lalkę, farbować moje włosy i malować moje usta na czerwono.

Ludzie zaczepiąją mnie i mówią, zmieniłaś się, i nie wiedzą, że to tylko ona miała gorszy dzień i musiała się mną zabawić, żeby sobie ulżyc.

Dziewczyna z mojego lustra

Już mnie nie kocha.

Już mi nie wybacza.

Już mnie nie chce.

Więc uciszam ją zimnym whisky

I każę jej iść spać.

Śpij już.

Proszę...

wtorek, 23 grudnia 2014

nie szukajcie mnie

Zapach żywicy przedziera się przez nijakość.

Nuda

Nuuuda

Uchylam okno żeby wpuścić trochę życia, trochę powietrza, żeby bylo czymś wywietrzyć głowę i napełnić płuca.

Nie
Da
Się

Muzyka szarpie mną, szarpie mocniej niż kiedykolwiek, rozrywa, pobudza w tak silnym kontraście do zbyt rzeczywistej rzeczywistości. Jak na złość, kiedy powinnam być zgaszona i zaciskać zęby, poezja i muzyka wysadzają mnie w powietrze, skręcają moje ciało, od środka, kurczę się i rosnę i jestem już tylko muzyką i poezją.

Nie ma mnie tu.

Patrzycie w puste oczodoły, w zahipnotyzowane ciało pozbawione czucia.

I’m not there.


niedziela, 21 grudnia 2014

one flight

Nagle, nieoczekiwanie, już nikogo nie potrzebuję.

Najlepiej bawię się sama, przytulam się do moim trupów i liżę im rzęsy. Po raz pierwszy od dłuższego czasu dźwięki gitary rozrywają mnie, rozrywają mnie na kawałki.

Jestem taka cała, patrzę ma moje niefunkcjonujące części walające się po podłodze i z całą jasnością nagle rozumiem że tak właśnie ma być.

Nic nie musi być jasne i zrozumiałe.

Skąd to dziecko? Nie wiem skąd.

Urządzam sobie imprezę na łóżku, ściany które kilka lat temu nasiąknęły śmiercią i bólem synchronizują się z moim wnętrzem.

Najwięcej sensu znajduję w szpitalach psychiatrycznych

Ping... Pong...


poniedziałek, 15 grudnia 2014

Just one night

Ostatnie kilka dni rozpływa się w niejasnych wspomnieniach. Bliscy ludzie są nagle całkiem obcy, a ci prawie nieznani tak dobrze mnie rozumieją.

Przecież to wcale nie jest aż takie trudne, po prostu jestem szalona. Czy ktoś z nas nie jest? Powinniśmy mieć odwagę żeby się do tego przyznać.

Kolejne łyki wódki jakoś nie spłukują z gardła wspomnienia tej ostatniej szklanki whisky, ale jest już prawietakjakpowinnobyć, jest już prawie dobrze.

Nie mogę pozbyć się przekonania że to Oni się mylą, Oni wszyscy, że wcale nie ceny mieszkania i dobra praca są jedynymi tematami do rozmów. Pozwólcie mi porozmawiać o muzyce, opowiedzieć o zachodnim wietrze ostatniej podróży, pozwólcie mi nie zgasić tego co jeszcze się we mnie tli.

Dajcie mi dojść do głosu.

Ale są już tylko dyskusje i muzyka, która mnie zagłusza, i zbyt dużo dymu z papierosów i zbyt wiele obcych marzeń, rozpływająch sięw zimnej wódce prosto z balkonu.

Nie chcę, tak bardzo nie chcę przestać. być.