Nie lubię
dziewczyny z mojego
lustra.
Ma kwaśne włosy i
mokrą skórę, woda zatrzymuje się na drobnych piegach.
Dziewczyna z mojego
lustra ubiera się elegancko i skromnie, na czarno, jak dziewczynka z dobrego
domu.
Jest starsza ode
mnie.
Skóra pod jej
oczami pęka od nadmiaru fałszu i żelaza.
Czerwona lawa jej
umysłu zastygła i już nie umiem jej ruszyć.
Już nie umiem
rozmawiać
z dziewczyną z
mojego lustra.
Nie śmieje się z
moich żartów a moje łzy jej nie poruszają. Wzrusza ramionami i przymyka oczy z
ironią, jest tak sarkastyczna że czasem mam ochotę opleść jej bladą szyję
dłońmi i zacisnąć je, jak najmocniej.
Zazwyczaj proszę o
to kogoś innego, ale to wcale nie karze tamtej dziewczyny, tamtej dziewczynie
jest przyjemnie, ona lubi takie rzeczy. Zamyka puste oczy i wije się z
rozkoszy.
Nie mam władzy
nad dziewczyną z
mojego lustra.
Już dawno temu
poszła swoją drogą i teraz siedzi w kącie i patrzy na mnie z odrobią litości,
pewnie myśli, że jestem żałosna.
Miotam się i wracam
późno do domu. Staram się z nią pogodzić, czytam jej wiersze i puszczam muzykę,
w nocy, kiedy jesteśmy same, pieszczę jej ciało, jakby była jedyną osobą jaką
kiedykolwiek kochałam.
Ale ona mi nie
przebacza.
Dziewczyna z mojego
lustra
jest pożądana.
Mówią jej że ma
piękne nogi i że chodzi odziana w tango. Mówią że ma takie cudowne oczy.
Ale ona nie pozwala
się dotykać, ignoruje te głosy i łyka dym z papierosa, dym, którego ja tak bardzo
nie znoszę i dławię się, a ona się ze mnie śmieje. Śmieje się i odrzuca
wszystkich mężczyzn i zostaje tylko ze mną, zostajemy same.
Dziewczyna z mojego
lustra
podróżuje w
samotności.
Lubi być sama i bawi
się mną. Lubi ubierać mnie jak lalkę, farbować moje włosy i malować moje usta
na czerwono.
Ludzie zaczepiąją
mnie i mówią, zmieniłaś się, i nie wiedzą, że to tylko ona miała gorszy dzień i
musiała się mną zabawić, żeby sobie ulżyc.
Dziewczyna z mojego
lustra
Już mnie nie kocha.
Już mi nie wybacza.
Już mnie nie chce.
Więc uciszam ją
zimnym whisky
I każę jej iść
spać.
Śpij już.