Jestem sobie
powolutku. Tylko troszkę. Prawie jakby mnie nie było.
Znowu wydałam
ostatnie pieniądze na alkohol. Znowu skończę tę noc gdzieś na mieście, udając,
że wszystko jest tak w porządku.
Coś toczy mnie od
środka.
Moje dłonie są
coraz zimniejsze.
Moje serce coraz
częściej niezdrowo przyśpiesza.
Może jednak umrę
tak jak chciałam, młodo, jak Byron, jak James Dean.
Może to już
niedługo.
Chyba jesteśmy do
siebie podobni. Pewne rzeczy jednak dostaje się w genach.
Zanurzam się w
czerni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz