Myślę o pięknie,
myślę o staraniach niektórych kobiet żeby osiągnąć coś idealnego, choć trochę,
choćby z zewnątrz, podczas gdy i tak są już zgniłe od środka.
Nie jest to
możliwe, przykro mi. Z tego prostego powodu, że tak naprawdę piękno nie kryje
się w idealnie długich nogach, pełnych piersiach, dużych oczach, soczystych
ustach, powłóczystych rzęsach i drobnym nosku.
Piękno to tylko
odzwierciedlenie tego co już nosimy w środku. Jeśli jesteś zgniła, będziesz śmierdziała zgnilizną nawet pod płaszczykiem najdroższych perfum, będziesz
ohydna i odstręczająca, będziesz wzbudzać moją pogardę i żałość, może
niektórych da się oszukać, ale mnie nie.
Wystarczy jedno
spojrzenie.
Jeśli nosisz w
sobie poezję, muzykę, jeśli przymykasz oczy rozmarzona kiedy jesteś sama, jeśli
masz w sobie choćby resztki niewinności, jeśli jeszcze nie jesteś do końca
zbrukana, to widać. Wyrachowana, pusta, świadoma siebie uroda jest niczym, nie
kusi i nie zwodzi, nie imponuje i nie zachwyca.
Możecie się starać,
ale wewnętrznej pustki nie da się przypudrować i wtłoczyć w ładną sukienkę.
Jak to mawiał mój
nauczyciel tanga, Gaste a metade do teu
dinheiro no teu corpo e a outra metade as tuas paixões. Assim
ficas bela por fora e por dentro.
Nie mógł mieć
więcej racji.
Więc rozpaczliwie
staram się ratować to co jeszcze we mnie zostało i powoli, z trudem, começo a ficar bela por dentro.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz