środa, 29 października 2014

She walks in beauty

Myślę o pięknie, myślę o staraniach niektórych kobiet żeby osiągnąć coś idealnego, choć trochę, choćby z zewnątrz, podczas gdy i tak są już zgniłe od środka.

Nie jest to możliwe, przykro mi. Z tego prostego powodu, że tak naprawdę piękno nie kryje się w idealnie długich nogach, pełnych piersiach, dużych oczach, soczystych ustach, powłóczystych rzęsach i drobnym nosku. 

Piękno to tylko odzwierciedlenie tego co już nosimy w środku. Jeśli jesteś zgniła, będziesz śmierdziała zgnilizną nawet pod płaszczykiem najdroższych perfum, będziesz ohydna i odstręczająca, będziesz wzbudzać moją pogardę i żałość, może niektórych da się oszukać, ale mnie nie.

Wystarczy jedno spojrzenie.

Jeśli nosisz w sobie poezję, muzykę, jeśli przymykasz oczy rozmarzona kiedy jesteś sama, jeśli masz w sobie choćby resztki niewinności, jeśli jeszcze nie jesteś do końca zbrukana, to widać. Wyrachowana, pusta, świadoma siebie uroda jest niczym, nie kusi i nie zwodzi, nie imponuje i nie zachwyca.

Możecie się starać, ale wewnętrznej pustki nie da się przypudrować i wtłoczyć w ładną sukienkę.
Jak to mawiał mój nauczyciel tanga, Gaste a metade do teu dinheiro no teu corpo e a outra metade as tuas paixões. Assim ficas bela por fora e por dentro.

Nie mógł mieć więcej racji.

Więc rozpaczliwie staram się ratować to co jeszcze we mnie zostało i powoli, z trudem, começo a ficar bela por dentro.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz