Usłyszałam kiedyś,
że nie umiem być szczęśliwa.
A może wcale nie
chodzi o to, że nie umiem. Raczej o to, że kiedy już wszystko jest w porządku,
nagle się wycofuję, kiedy nie ma w moim życiu cierpienia, tęsknoty i
melancholii to mam wrażenie, że coś jest nie tak. Trzeba o coś walczyć,
cierpieć w imię związku, zazrościć? Proszę bardzo. Wszystko jest w porządku,
mam w ramionach mężczyznę który zrobi dla mnie wszystko, wszystko zrozumie,
wszędzie mnie zabierze? O nie, tak nie może być, jest za dobrze.
Sądzę, że muszę
rozróżnić zakochiwanie się w kimś i wpadanie w kogoś. Zakochuję się w
mężczyznach różnego rodzaju, bardziej i mniej przystojnych, bardziej i mniej
wyrafinowanych i w większości przypadków
jest to bardzo silnie połączone z pożądaniem, które kompletnie mnie zaślepnia,
z którym nie umiem sobie poradzić. Może dlatego nie jestem skuteczną
uwodzicielką. Nie uwodzę, nie rozbudzam pożądania- sama pożądam, i to tak mocno
że rzadko kiedy jestem w stanie to ukryć. To widać. A mężczyźni tego nie lubią,
wbrew pozorom wolą te całe gry, może tak może nie, nic nie może być zbyt łatwe.
I nie jest, naprawdę nie jest.
Natomiast w
kobiety przepadam. Kompletnie. Po pierwsze, czuję to już przy pierwszym
spotkaniu. Nie chodzi tu o żadną miłość od pierwszego wejrzenia, nic z tych
rzeczy. Raczej o siłę charakteru której nie da się ukryć, przynajmniej nie
przede mną. Zazwyczaj są to artystki, tancerki. Tym razem aktorka. Ma w sobie
„pewność, o którą wszystkim wam chodzi”. Towarzyszy jej coś co wywołuje u mnie
przekonanie że wszystko co robi jest idealne, każda decyzja słuszna, każda
opinia poparta milionem argumentów, nawet jeśli jej słowa są pochopne i głupie,
w moich uszach brzmią tak dojrzale i poważnie. Po drugie, zazwyczaj ludzkie
ciało jest tylko ciałem. Ale nie ciało Kobiety W Którą Się Przepada. Nie, w tym
przypadku wszystko jest wyjątkowo cenne, każdy włos, każdy skrawek skóry,
paznokcie, wszystko. Pragnę jej dotykać ale jednocześnie boję się i nie czuję
godna, jest to ciało które się celebruje, nie korzysta się z niego dla własnej
przyjemności. Jest to ciało kobiety z którą nie byłabym w stanie się przespać,
przynajmniej nie dla obopólnej przyjemności. Jeśli już to pieściłabym ją,
prawie modliła się do każdego milimetra tej skóry, sama nie zdejmując z siebie
nic. I po trzecie, są to kobiety które mnie onieśmielają. Nie jestem w stanie
rozmawiać z nimi tak po prostu, boję się powiedzieć za dużo, boję się, że
będzie widać. Bo takie rzeczy przecież widać. A kim ja jestem żeby móc pożądać
kogoś takiego? Mimo że lubię moje ciało, w obliczu takiej kobiety czuję się
nagle o wiele za wysoka, czuję dogłębnie każdą jedną niedoskonałość mojego
własnego ciała, nagle mam za duży nos, za duże stopy, za małe piersi, nagle
moje sliczne biodra, mój idealnie płaski brzuch, moje takie przecież piękne,
wielkie oczy znikają, nagle czuję się wielka, karykaturalna, jakby jej piękno,
nawet jeśli istnieje tylko w mojej głowie, uwydatniało wszystkie moje wady,
jakbyśmy były odległymi biegunami które muszą, muszą być sobie przeciwne, i tak
im ona jest bardziej otwarta, tym ja mniej się odzywam, im bardziej jest
szczęśliwa w tym większą melancholię popadam, im więcej ma w sobie
inteligencji, powabu i pewności, tym bardziej niezgrabna i niewykształcona się
czuję.
Są to kobiety
przy których niegdy, przenigdy nie byłabym szczęśliwa. Które obserwuję z
ukrycia i które chyba nawet nie wiedzą o moim istnieniu. I których tak naprawdę
nie znam, bo czy można poznać artystę? Tak naprawdę, naprawdę poznać? To
śmieszne pytanie, oczywiście, oczywiście że nie. Bo są to ludzie którzy do
nikogo nie należą. Są to kobiety o których nikt nigdy nie powie „moja Magda,
moja, moja”. Nigdy. Choćbyś był na wyciągnięcie ręki, od lat, choćbyś był
najbliższą im osobą to one nadal należą tylko i wyłącznie do samych siebie i
kryją w sobie swój osobisty wszechświat do którego tylko one same mają dostęp.
Cierpię więc
sobie z daleka, niby na wyciągnięcie ręki ale tak naprawdę niewyobrażalnie
daleko. Jak bohaterowie starych romansów , którzy podziwiają swoje damy z
daleka, tak zaskoczeni ich siłą i delikatnością, ze nie rozumieją jak ktoś taki
może w ogóle stąpać po ziemi.
Chyba jeszcze
nigdy nie byłam tak bardzo mężczyzną.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz