Leniwie pozwalam na
mój pogrzeb w śniegu.
Jest mi miękko i
dobrze, moja skóra jest tak zimna, że lodowate płatki nie rozpuszczają się na
niej, układają się za to w piękny obraz, mozaikę moich pewności.
Już prawie nic nie
widzę, mam zamglone oczy, które bolą od wpatrywania się w czarną zasłonę lasu,
szukając wilków i dziecinnych snów, rozpaczliwie szukając czegoś co mnie
jeszcze rozszarpie. W końcu nie ma nic lepszego na dobry sen.
(nie)zadowolona z
polowania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz