pomarańczy.
Czuję ogień i krew na gardle, a moje płuca lepią się jakby zalane miodem i już prawie nie mogę oddychać.
Rozsiadam się nonszalancko i z rozczuleniem patrzę na słodkie usta po raz pierwszy wypowiadające portugalskie głoski, tak uroczo piękne w swej niedoskonałości.
Czy naprawdę w przeciągu kilka miesięcy można poznać więcej WAŻNYCH osób niż przez całe wcześniejsze życie? Przeszłość, pod napływami nowych wrażeń rozmywa się, jakby nigdy nie istniała, jest dziwnie mdła i w gruncie rzeczy niesmaczna.
Ciało już nie daje rady i rozpada się, topi, a ja stoję gdzieś z boku i obojętnie gubię się w fado.
Dzień dobry pośród dziwek i pessoów. Idziemy spać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz