niedziela, 11 stycznia 2015

ship on hollow ponds

Piekące oczy obserwują jak przez mgłę jadącego obok mnie człowieka. Stoi przy mnie w autobusie i nagle jego głowa pęka, na pół, widzę jego mózg w dziwnym kolorze, widzę rozpadającą się tkankę, widzę zbyt jasną krew płynącą po jego twarzy. Widzę jego całość i to, jaki jest, widzę jego lęki i jego nadzieje ukryte między wijącymi się jak żmije zwojami.

Psychomechaniczny rozkład na części pierwsze.

Odwracam się w stronę okna, przymykam oczy i wsłuchuję się w muzykę, każdym atomem mojego ciała.

Zabierz mnie, zabierz mnie do domu.

Gdziekolwiek to jest.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz