Piekące oczy obserwują
jak przez mgłę jadącego obok mnie człowieka. Stoi przy mnie w autobusie i nagle
jego głowa pęka, na pół, widzę jego mózg w dziwnym kolorze, widzę rozpadającą
się tkankę, widzę zbyt jasną krew płynącą po jego twarzy. Widzę jego całość i
to, jaki jest, widzę jego lęki i jego nadzieje ukryte między wijącymi się jak
żmije zwojami.
Psychomechaniczny
rozkład na części pierwsze.
Odwracam się w
stronę okna, przymykam oczy i wsłuchuję się w muzykę, każdym atomem mojego
ciała.
Zabierz mnie,
zabierz mnie do domu.
Gdziekolwiek to
jest.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz